Zrobiłam research i ten kierunek wydawał się być idealny dla mnie! Uczyłabym się tam tego, co mnie interesuje. Dodatkowo ukończenie takich studiów otworzyłoby mi drzwi do pracy w reklamie (obecnie kształcę się jako technik organizacji reklamy), ponieważ kultura poniekąd się z nią łączy. W przyszłości mam nadzieję jak najwięcej podróżować i w miarę możliwości zająć się muzyką (na razie to tylko wielkie marzenie). Myślę, że kulturoznawstwo mogłoby pomóc mi się rozwinąć w kierunku, w którym chcę podążać. Na pewno przyczyniłoby się też do rozwoju moich umiejętności.
Jednak to tylko moje zdanie i gdy dzieliłam się moim pomysłem z innymi od razu słyszałam krytykę. Dowiedziałam się, że po tym kierunku nie ma pracy i jest to dość ryzykowna opcja, bo nie będę miała po tym nic.
A jak ja na to patrzę? Według mnie powinniśmy studiować to, co nas interesuje, przychodzi nam z łatwością, oraz w czym dobrze się czujemy. Wolałabym być np dobrym i szczęśliwym ekologiem, niż kiepskim i zmęczonym życiem prawnikiem. Czy nie takimi kategoriami powinno się myśleć podejmując tego typu decyzje? Gdyby każdy kształcił się w kierunku, który jest dla niego odpowiedni i robił to, co lubi - świat byłby dużo lepszym miejscem. Ludzie odczuwaliby satysfakcję z pracy, czerpali z niej przyjemność, a przede wszystkim mielibyśmy więcej specjalistów w danych dziedzinach, niż "amatorów od wszystkiego". Takie społeczeństwo może działałoby sprawniej?
Wnioski: w wyborze kariery powinniśmy kierować się tym, do czego mamy predyspozycje oraz co sprawia nam radość, a nie - na jaki zawód jest większe zapotrzebowanie...
Nie bójmy się ryzykować, bo możemy wszystko. Zmieniajmy świat na lepsze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz