Codziennie mamy kontakt z wieloma różnymi ludźmi. Oceniamy ich mimowolnie na podstawie różnic, które są między nami. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, więc często patrzymy na człowieka przez pryzmat tego, jaki się nam wydawał podczas pierwszego nawiązanego kontaktu.Już na pierwszy rzut oka potrafimy powierzchownie ocenić osobowość człowieka. Nawet nasz mózg przypisuje poszczególne cechy charakteru danej osobie jedynie na podstawie jej wyglądu.
Bardzo nam się to może przydać, kiedy poznajemy nowych ludzi. Ma to jednak ogromną wadę. Mamy tendencję do "zamykania innych w pudełka".
Na początku znajomości, gdy poznajemy drugą osobę nasz umysł pozostaje otwarty - obserwujemy, słuchamy, staramy się o niej dowiedzieć jak najwięcej. Po prostu chcemy ją poznać. Przy osobie, o której dużo wiemy czujemy się dużo swobodniej, ponieważ mamy świadomość, że będziemy potrafili przewidzieć jej decyzje czy zachowania. Czujemy się wtedy bezpieczniej, pewniej. Na tym etapie nasz umysł jakby się blokuje... W takim momencie uważamy, że dana osoba po prostu już taka jest i taka będzie. Nawet jeśli gdzieś w środku się zmieni, wciąż patrzymy na nią jakby dalej stała w miejscu, w którym najlepiej ją zapamiętaliśmy. Z tego często wynikają sytuacje, w których wypominamy sobie nawzajem hipokryzję. "Mówiłaś jedno, robisz drugie!" słyszałam niejednokrotnie, ale nikt nie pomyśli, że po prostu się zmieniłam. Jestem introwertykiem (dla ścisłości ambiwertykiem, ale chodzi tu o mój świat wewnętrzny). W mojej głowie dzieje się wiele rzeczy, które wpływają na mój światopogląd, dlatego jednego dnia mogę opowiadać bajki o księżycu, a następnego je krytykować. Moim zdaniem to ROZWÓJ, nie hipokryzja.
Nauczmy się rozróżniać jedno od drugiego i myślmy. Nie ograniczajmy ludzi i nie oceniajmy ich, a starajmy się obserwować i rozumieć. OTWIERAJMY UMYSŁY.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz